Content

Dzień 7

Poniedziałek 21.07.2014
Etap: Staszów – Zochcin
Długość odcinka: 39km

Nocleg okazał się być bardziej przyjazny niż zapowiadało się to wczoraj. Rano całe niebo zachmurzone, później zaczęło padać i wydawało się, że tak będzie już do wieczora. Trwało to jednak tylko godzinę i z powrotem upał przez cały dzień. Po drodze dwie przyjemne miejscowości z ładnymi starymi kościołami – Bogoria i Iwaniska. Dalej polną drogą, która o dziwo była zaznaczona na mapie, przez pagórki, doliny, pola i nieliczne domy. Nocleg w Zochcinie koło Opatowa – gospodarstwie i siedzibie głównej wspólnoty Chleb Życia. 250 kilometrów pękło. Zmęczenie daje się we znaki.

Dzień 6

Niedziela 20.07.2014
Etap: Nowy Korczyn – Staszów
Długość odcinka: 43km

Pobudka o 4:30, co by nie przestraszyć pobożnych przechodniów, i w drogę. Na najbliższej stacji poranna toaleta – prysznic i golenie. Później śniadanie w plenerze – sałatka: pomidor i ogórki, które ostatnio dostałem na drogę, plus czosnek granulowany, do tego bagietka – ‚Magda Gessler w podróży’. Msza w uzdrowisku Solec Zdrój i niedzielny obiad – schabowy w przydrożnym barze na trasie. Później już tylko ponad 20 km prostej, strasznie nudnej drogi, jak przez cały dzień – w pełnym słońcu. Finał w Staszowie, gdzie miałem problem z odnalezieniem fary, bo parafia ma dwa kościoły. Ostatecznie się udało – nocleg na karimacie, ale za to w salce parafialnej.

Dzień 5

Sobota 19.07.2014
Etap: Borek – Nowy Korczyn
Długość odcinka: 46km

Ruszyłem po porannej Eucharystii. Po godzinie dotarłem do Sanktuarium w Okulicach. Dalej cały czas pola i żar lejący się z nieba. Później tylko pola zmieniły się na drogę krajową. Po południu moje ukochane treki, pierwszy raz po sześciu latach, sprawiły mi zawód – odkleiło się pół podeszwy… Zmiana na sandały i akcja ‚Kropelka’ na najbliższej stacji benzynowej. Udało się, póki co – trzyma. Wieczorem – problemy z noclegiem. Jeden proboszcz ‚polecił’ mi zajazd, ktory okazał się być trzygwiazdkowym hotelem. Drugiego zaś nie było, a kościelny powiedział, że do niego zadzwoni, lecz zamiast tego zaczął udawać, że mnie nie ma. Koniec końców została mi karimata i śpiwór w podcieniach kościoła (w końcu do tego kiedyś służyły…).

Dzień 4

Piątek 18.07.2014
Etap: Kawec – Borek
Długość odcinka: 45km

Ania i Adam, którzy mnie wczoraj przygarnęli, nakarmili mnie i wyprawili na drogę, chwała im za to! Wyruszyłem o 6.00 i po godzinie z hakiem dotarłem do wczorajszego celu – Łapanowa. Akurat udało mi się trafić na Eucharystię w pięknym drewnianym kościółku. Dalej nie było już tak kolorowo. Pogoda – do południa deszcz, później skwar i 29 stopni. W południe napotkałem remont mostu na rzece, przez co musiałem nadłożyć dobre kilka kilometrów (w tym hasanie po polach zbóż i kukurydzy, razem z sarnami, by odnaleźć jakiś skrót – którego oczywiście nie było…). W rezultacie, do Bochni, zamiast w południe, dotarłem przed 18:00. Ostatecznie celem na dziś, zamiast Koszyc, miało być Sanktuarium MB w Okulicy, ale padłem 7km przed nim, w miejscowości Borek. Nocleg szczęśliwie u miejscowego proboszcza, ktory uświadomił mnie, że jestem na terenie diecezji tarnowskiej…
P.S. Już dziś mogę stwierdzić, że osiągniecie finalnego celu jest mocno zagrożone czasowo, więc zobaczymy co będzie dalej…

Dzień 3

Czwartek 17.07.2014
Etap: Rabka – Zdrój – Kawec
Długość odcinka: 41km

Rano, odprowadzony kawałek przez Asię i Marcina (za co, jak i za przenocowanie, serdecznie im dziękuję!), ruszyłem dalej. Mszana Dolna (gdzie w Biedronce zachciało mi się mleka czekoladowego, które potem wciąż jeździło mi po brzuchu…), Kasina Wielka (ta od Jusi Kowalczyk). Najpierw palące słońce, później deszcz i burza, koniec końców przyjemne zachmurzenie. Wieczorem Eucharystia w Opactwie Cystersów w Szczyrzycu. Według porannych planów miałem tam zostać, lecz stwierdziłem, że jeszcze młoda godzina i można iść dalej. Zaowocowało to tym, że lekko zboczyłem z trasy (jutro kupuję mapę Polski, obiecuję!) i nadłożyłem kilka kilometrów. Przez to, gdy zaczęło się ściemniać, byłem wciąż 8km od dzisiejszego celu – Łapanowa. Pchanie się po ciemku dalej byłoby bezcelowe, więc zacząłem szukać miejsca na nocleg. Upatrzyłem sobie wolny garaż w jednym z domów na końcu wioski – idealne miejsce, by walnąć się na karimacie. Poprosiłem gospodarza o pozwolenie, a on – zaprosił mnie do domu, uraczył kolacją, dał pokój! Pan się troszczy!

Dzień 2

Środa 16.07.2014
Etap: Bukowina Tatrzańska – Rabka-Zdrój
Długość odcinka: 36km

O 8:30, po mszy i siostrzanym śniadaniu, wyruszyłem dalej. Białka Tatrzańska, Nowy Targ. Następnie szykowała się ruchliwa Zakopianka, lecz kuzynka z mężem (u których dziś nocuję) polecili mi przejście przez Gorce. Podali mi odpowiedni szlak, jednakże bardzo słabe oznakowanie, jak i burza, która po kilku godzinach w końcu mnie dopadła, pokrzyżowały lekko plany – jednym słowem: nie wiedziałem gdzie jestem, a z nieba szła ściana deszczu. Szczęśliwie znikąd pojawił się rowerzysta (kolejny górski anioł stróż), który wskazał mi drogę, przez co nadłożyłem tylko trochę odległości, zamiast wylądować na Turbaczu. Przed 19:00 dotarłem do Schroniska na Starych Wierchach i ruszyłem dalej w kierunku Bacówki na Maciejowej, jednak kawałek przed nią z lasu wyłoniło się terenowe auto, a w środku wspomniana kuzynka i jej mąż. Tym sposobem ostatnie 3,5 km przejechałem, łamiąc zasady, ale wybaczcie – nie byłbym w stanie się im sprzeciwić.

Dzień 1

Wtorek 15.07.2014
Etap: Morskie Oko – Rysy – Bukowina Tatrzańska
Długość odcinka: 29km

O 7:00 wyruszyłem w kierunku Rysów, by najpierw wypełnić pewną obietnicę daną Bogu trzy lata temu. Niebo bezchmurne. Po drodze spotkałem Francuza o imieniu rozpoczynającym się na G…, którego nie zdołałem spamiętać. Towarzyszył mi on na całym szlaku i w rzeczywistości – bez niego nie doszedłbym do celu. O 10:35 na szczycie spotkała nas całkowita mgła (więc z widoków nici) oraz Francuzka i Włoch (jak widać Tatry robią międzynarodową karierę). Przy zejściu pogoda zaczęła się psuć, co jednak nie zniechęciło tłumów ciągnących na górę (a potem się dziwić, że tyle wypadków…). Po obiedzie w zatłoczonym Morskim Oku, ruszyłem w kierunku Poronina. Jednakże moje papierowe Google Maps zawiodło mnie do Bukowiny Tatrzańskiej. Koniec końców tak chyba miało być, gdyż to tu znalazłem bed&breakfast u cudownych Sióstr Zgromadzenia Sług Jezusa. Pan błogosławi!

Dzień 0

Poniedziałek 14.07.2014
Etap: Rybnik – Katowice – Kraków – Zakopane – Palenica Białczańska – Morskie Oko
Długość odcinka: 8km

Komu w drogę, temu czas. Pora ruszać. Po małych przygodach (nie wolno ufać internetowym rozkładom!) i trzech przesiadkach znalazłem się w Palenicy Białczańskiej. Później już tylko 1,5h asfaltem i upragniony nocleg w Starym Schronisku nad Morskim Okiem. Wieczorne pustki, cisza, piękno Tatr. Do tego kolacja i nieszpory nad stawem. Czego chcieć więcej?